... Jaśka. Zaczęłam biec w jego stronę rzucając walizkę, sama rzuciłam się na niego. Chyba staliśmy tak z dziesięć minut. Nie wiem. Wtedy nic się nie liczyło. Tylko ja i on. Gdy mnie puścił zauważyłam jakąś wysoką blondynkę. Prawdopodobnie dziewczyna Janka.
- Wika to jest Paulina. Paulina to jest Wiktoria - powiedział.
- Miło mi.
- Mi też - powiedziała jak od niechcenia.
Coś mi się zdaje, że mnie nie lubi. Ale no trudno. Poszliśmy do samochodu. Jaś wziął moją walizkę.
- A więc jedziemy do ciebie. Twoja mama musiała jechać dzisiaj rano do szpitala, bo z jej kręgosłupem nie jest najlepiej. Nie zdążyła cię poinformować, że nie będzie jej trzy tygodnie. I my mieliśmy się opiekować domem - powiedział Janek.
- Jeśli chcecie to zostańcie. Co ja sama będę robić?
Po paru minutach byliśmy w domu. Nic się nie zmieniło. Może dywan był czystszy. Poszła do mojego pokoju. W nim też było po staremu. Rozpakowałam się szybko. Oni jeszcze zaczęli oglądać film, ale ja byłam zbyt zmęczona. Bardzo szybko usnęłam. Wstałam chyba po dwunastej w południe. Przed obiadem zjadłam szybko płatki. Po dwóch minutach do domu wszedł chłopak z pełnymi reklamówkami.
- O śpiąca królewna wstała. Idziesz dzisiaj ze mną i moimi kumplami na ognisko? Tak gdzieś o dziewiętnastej.
- Mogę iść. I tak nie mam co robić.
Potem Paulina ugotowała obiad. Trochę się bałam, że mi coś dorzuci do kurczaka. Nie rozumiem czemu jest taka zazdrosna. Że przyjaźnie się z Jaśkiem, to nie znaczy, że od razu będziemy razem. Na szczęście nic mi nie dosypała i przeżyłam. Potem nic się nie działo takiego ciekawego. W pół do dziewiętnastej wyszliśmy z domu. Miejscówkę mieliśmy obok lasu. Było to specjalnie miejsce do robienia ognisk. Siedziało nas tam z dziesięciu.
- Elo. Przyprowadziłem dziś moją przyjaciółkę Wiktorię - przedstawił mnie brunet.
- Eee no. Całkiem ładna. Nie rozumiem co ty jeszcze robisz z Pauliną - zażartował sobie Hubert.
- A weź przestań. Ona jest najpiękniejsza - powiedział, po czym pocałował blondynkę - a tak w ogóle to gdzie jest Łukasz?
- Po piwa poszedł. Czegoś ty się spodziewał? Ej ty pacz. Idzie.
Wszyscy skierowali wzrok na bruneta. Był wysoki i no nie powiem. Całkiem przystojny.
- Jestem. Wiem, że dzisiaj to bardzo szybko, ale sklep zamykali. O a kim jest ta piękna blondyna? - zapytał spoglądając na mnie.
- To Wika. Moja przyjaciółka. A to jest Łukasz.
Usiadł koło mnie. Wszyscy wzięli po piwie. W końcu zaczęło się ściemniać. Gdy robiło się coraz później, każdy był coraz bardziej pijany. Bartek z Alicją poszli gdzieś w krzaki. Z resztą Janek z Pauliną też. Inni się gdzieś ulotnili. Zostałam sama z Hubertem.
- No co jest mała? Chcesz się zabawić?
- Nie.
- No weź.
- Powiedziałam nie.
Chłopak zaczął się do mnie przystawiać. Myślałam, że skończy się to tak jak się zapowiadało, ale jednak. W pewnej chwili usłyszałam głos Łukasza.
- Chyba powiedziała, żebyś ją zostawił? No już. Wypierdalaj.
- No dobra stary. Ale nie spinaj dupy. I tak ją przelecę.
Odszedł. Podszedł do mnie Łukasz.
- Wszystko okej? - zapytał.
- Tak. Jest dobrze.
Wstał po czym mnie przytulił. Był taki ciepły, choć na dworze było trochę zimno. Jeszcze byłam niższa od niego. To było takie cudowne uczucie. Nie do opisania. Nigdy takiego czegoś nie czułam.
- Niestety muszę wam przerwać gołąbeczki - usłyszałam głos Janka.
Widok jego pijanego to było coś najśmieszniejszego na świecie. Idzie taki przygarbiony slalomem.
- Wracamy do domu. A ty? - zapytał.
- Też już idę.
- Odprowadzę cię - zaproponował, a właściwie stwierdził Łukasz.
Potem poszliśmy. Wróciliśmy chyba o drugiej w nocy, bo chłopaki stanęli jeszcze na piwo. Będąc już w domu zastanawiałam się czy spotkam jeszcze tego Łukasza. Bardzo go polubiłam.
Dam dam dam! Nareszcie coś dłuższego. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o Łukaszu to klikamy w zakładkę BOHATEROWIE. 4 komy i piszę dalej. Nie zapominamy o ZAPYTAJ BOHATERA

Super ☺
OdpowiedzUsuńSupii 😊
OdpowiedzUsuńKiedy następny?
OdpowiedzUsuńświetny
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńjestem tw fanką
OdpowiedzUsuń